Rezerwat Łukasza Palkowskiego jest komedią, która jest wypełniona nieoczekiwanymi zwrotami akcji, jednocześnie jest ciepła i poruszająca. Jest to opowieść o ambitnym fotografie, który zderza się w Warszawie ze światem o złej sławie Pradze. Film zrealizowany został w oparciu o historię procesu adaptacji nowego mieszkańca dzielnicy, który do tej pory zamieszkiwał inną część świata. Praga to swojego rodzaju mikroklimat, który rządzi się własnymi prawami, a ogólnie obowiązujące reguły schodzą na drugi plan.
Rezerwat zapoczątkował inną jakość polskiego kina, gdzie nic nie jest udawane, gdzie nie ma kreacji sztucznego świata, wyimaginowanych postaci czy nieprawdopodobnych problemów. Rezerwat jest zrobiony prosto, ale i zabawnie, a przy tym inteligentnie. Opowiada prawdziwe, darzące się naprawdę historie ludzi. W tym przypadku młody fotograf po rozstaniu się z dziewczyną musi się przeprowadzić. Trafia na warszawską Pragę, która odmienia jego życie. Nasz główny bohater po negocjacjach z właścicielem kamienicy musi ją sfotografować. Przy okazji robienia zdjęć, Marcin odkrywa w coraz to większych szczegółach okolicę oraz tutejszych mieszkańców.
Na warszawskiej Pradze od dawna się dzieje. Jest to dzielnica, która ma złą sławę, nawet reszta Warszawiaków krzywo spogląda na tę dzielnicę. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest naprawdę bardzo dużo, ale to nie czas ani miejsce aby o tym się rozpisywać. Jedynie szkoda, że tak mało filmów powstaje o tak ciekawej dzielnicy, innej od wszystkich. Jedyny obraz jaki mi pozostałw głownie po Pradze to słynne „Przepraszam czy tu biją?” Marka Piwowarskiego.






